Disclaimer: Nie chcę tutaj rozpętać jakiegoś flamewara. Pomimo, że jestem fanem Apple to nigdy na siłę nie udowadniałem nikomu wyższości rozwiązań tej firmy (szczególnie jeśli chodzi o sprzęt). Jak ktoś woli PC to szanuję jego wybór. Oczywiście dopóki nie każe mi przy nim pracować. Wpis dotyczy sprzętu, a od jakiegoś czasu Maci to zwykłe PC-ty, tylko w ładniejszej obudowie i z mniejszą liczbą portów.
Właśnie na gazeta.pl znalazłem informację o rankingu awaryjności komputerów. Według tego rankingu Apple to najbardziej niezawodne komputery.
Od 5 lat jestem użytkownikiem komputerów Apple. Właściwie to notebooków, z komputerami stacjonarnymi większej styczności nie miałem. Pozwólcie, że przytoczę historię (z punktu widzenia awaryjności) moich komputerów tej firmy:
Rozdział pierwszy: listopad 2004 – wrzesień 2006, iBook G4 12″
Pierwszy komputer Apple w moich rękach i zaraz pierwszy notebook w moim posiadaniu. Dlaczego zdecydowałem się na Apple, pomimo że nigdy komputerów tej firmy nie używałem, pozwolę sobie pominąć. Najbardziej niezawodny notebook jakiego miałem. Do czasu.
1. kilka (5 jeśli dobrze pamiętam) dni przed końcem 12-miesiecznej gwarancji katastrofa – martwa płyta główna. Czas oczekiwania na nową: prawie miesiąc.
2. komputer wraca, ale źle złożony. Ponieważ wtedy naprawy gwarancyjne komputerów Apple serwisował tylko SAD w Warszawie, aby nie tracić czasy problem postanowiłem rozwiązać sam
3. prawie po roku od wymiany płyty déjà vu – martwa płyta. Niestety gwarancja już dawno minęła.
Po drodze komputer załapał się na program wymiany baterii. Stara bateria była sprawna do ostatnich dni (tak, nie odesłałem jej – przepraszam).
Dwa lata używania to akurat dobry moment na update sprzętu. Apple akurat przeszedł na procesory Intela, więc i tak czas pozbyć się architektury PowerPC z biurka. Co prawda do teraz uważam, że PowerPC był lepszy niż x86, ale to temat na oddzielny wpis.
Rozdział drugi: od września 2006, MacBook White CoreDuo
Problemy dotyczące wszystkich wczesnych MacBooków nie mogły mnie ominąć:
1. mrugająca matryca – problem rozwiązałem dopiero niedawno przyklejając kabelek zasilający do inwertera
2. żółknąca i pękająca obudowa – no comment
A dalej:
3. padł napęd DVD. Ok, nie używałem go zbyt intensywnie więc żadna strata :)
4. zasilacz. Najpierw wtyczka sama nie wiedziała czy chce świecić czy nie i czasami podłączała się tak, że bateria się nie ładowała (prawdopodobnie coś z tymi bolcami w MagSafe było nie tak). Potem pękł kabelek przy samej obudowie zasilacza – nie mam pojęcia jak to się stało.
5. bateria. W dwa lata zajechałem dwie. Te w iBooku były zdecydowanie lepsze. Jacek z resztą też wymieniał baterię w MacBooku, więc coś musi być na rzeczy
I tak sukces: komputer, pomimo zalania kawą i koniecznością wymiany klawiatury, działa do dzisiaj (wykluczając DVD i słabą baterię – trzeciej nie kupiłem)
Rozdział trzeci: od listopada 2008, MacBook Pro Unibody 15.4″
Do trzech razy sztuka, cza na (naj)wyższą półkę. Zamawiam mojego MBP na długo zanim kontener przypływa do Polski. W zakupie pomaga mi PFRON – polecam :)
Teraz też pojawiają sie problemy wieku niemowlęcego:
1. już w pierwszych dniach zauważam coś niepokojącego: notebook budzi się samoczynnie.
2. touchpad ma humory: czasami kliknięcie działa, czasami nie
Na szczęście przyczyną obu problemów był firmware. Dwa update’y i problemy znikają. Ale:
3. bardzo ciekawie działa układ sterujący wentylatorami. Notebook jest cichy, czasami za bardzo. Szczególnie wtedy gdy temperatura wynosi prawie 100 stopni… Mój prywatny rekord: 105 stopni. Problem pojawia się na szczęscie tylko przy dużym obciążeniu karty graficznej. Rozwiązanie: smcFanControl i ręczne ustawienie wentylatorów na maxa przed włączeniem Call of Duty 4
Ok, powyższe problemy w sumie nie są uciążliwe lub zostały szybko rozwiązanie. Teraz ciekawsze:
4. Pewnego dnia otworzyłem notebooka i ujrzałem coś takiego:

Przy poruszaniu czasami udawało się zmusić matrycę do działania – oczywista diagnoza: złamany kabelek.
Zawiozłem notebooka do serwisu firmy Cortland w Poznaniu. Szybka diagnoza (taka sama jak moja) i informacja: ściągamy nową matrycę. Tak, ktoś nie przewidział, że kabelek idący przez otwierany kilka razy dzienne zawias może się złamać i postanowił go zakleić wewnątrz matrycy. Super! Na szczęście DisplayPort działa bez zarzutu. Biorę notebooka do domu i działam na zewnętrznym monitorze. Po paru dniach przybywa matryca. Szybka wymiana i… nie działa AirPort. A właściwie to został wyjęty i nie włożony z powrotem. Tydzień czekania, AirPort wraca na miejsce. Jeszcze dwie wycieczki do Cortlandu bo komputer był źle złożony: brak podświetlenia matrycy i odstający plastik oraz ostatnia naprawa korespondencyjna – pan Rafał (pozdrawiam!) zapomniał wkręcić dwóch śrubek w obudowę. Nie chciałem już go nachodzić, więc poprosiłem o wysłanie tych śrubek pocztą.
5. Na koniec jeszcze ciekawostka: chipset nVidii nie obsługuje niektórych (tak, tych bardziej popularnych) kości RAM, gdy wsadzimy dwie po 2GB. Ok, jest lista pamięci kompatybilnych i te działają, nie można więc nazwać tego usterką. Ale sorry, od czegoś są standardy i wypadałoby żeby je stosować…
Z przezorności przedłużyłem gwarancję do 3 lat. Lepiej dmuchać na zimne (o ile tak można powiedzieć o czymś, co ma temperaturę wrzątku).
Konkluzja
Bardzo cieszę się, że jestem użytkownikiem najmniej awaryjnego sprzętu (według mnie i tak zbyt awaryjnego) i bardzo serdecznie gratuluję Apple zajęcia tak wysokiej pozycji w rankingu. Jeśli problemów z najmniej awaryjnym sprzętem nie udało mi się zmieścić na jednej stronie A4, to na prawdę bardzo się cieszę, że nie jestem posiadaczem sprzętu firm ze środka, bądź, o zgrozo, z dołu rankingu. Tym bardziej raduje mnie fakt, że nie mam notebooka składanego przez pana Kazia w jego Przedsiębiorstwie Produkcyjno-Handlowym z podzespołów przeznaczonych do komputerów stacjonarnych.
Dlaczego, pomimo licznych problemów, zdecydowałem się pozostać wiernym firmie Apple? Być może dlatego, że oprócz niezawodności komputery cechują się też innymi rzeczami: wydajnością, ergonomią, designem, oprogramowaniem. Szczególnie w trzech ostatnich, IMHO (patrz Disclaimer), Apple jest liderem. Lubię czasami zamknąć mojego MBP, położyć obok otwartego HP, czy Toshiby o podobnych parametrach i bez słowa komentarza porównać ich wysokość… Młotek jest na pewno mniej awaryjny, ale jakoś i tak wolę pracować na Macu.
Edit [2009-12-16]:
Po kilku dniach od opublikowania tego posta, Apple wydało aktualizację EFI dla MBP, której zadaniem było wyciszenie DVD buczącego przy starcie i budzeniu się komputera. Wygląda na to, że ta poprawka rozwiązuje również opisany wyżej problem przegrzewania się. Grejt sukcess!